Witajcie.
Dzisiaj natrafiłam na artykuł o freeweganizmie. Muszę przyznać, że mnie zaintrygował. Nie lubię marnowania jedzenia. Dlatego idea odzyskiwania jedzenia, które ktoś (głównie duże sklepy spożywcze) wyrzuca, jest dla mnie całkiem rozsądna. Z artykułu wynikało, że w śmietnikach przy takich sklepach można znaleźć żywność, która może być przeterminowana, ale nadająca się jeszcze do spożycia lub też owoce i warzywa - głównie ze względów estetycznych wycofana z użytku.
W chwili obecnej mieszkam w niewielkiej miejscowości w UK. Postanowiłam osobiście sprawdzić co ciekawego znajdę w kontenerach przy okolicznym sklepie.
Muszę się przyznać, że trochę obawiałam się tej wyprawy - głownie na fałszywy prestiż: Co się stanie jak mnie ktoś zobaczy grzebiącą w śmietniku?
Na początek obeszłam sklep dookoła, żeby zlokalizować kontener/śmietnik. Znalazłam go na tyłach sklepu. Po czym przez chwilkę krążyłam wokół śmietnika, czając się czy nikt nie patrzy. Upewniwszy się, że droga wolna, podeszłam, odchyliłam klapę od śmietnika i... niestety nic ciekawego nie znalazłam. Same worki ze śmieciami :( Żadnych owoców, warzyw czy innych produktów.
Pomimo pierwszych niepowodzeń, nie rezygnuję z poszukiwań darmowego jedzenia. We wiosce obok, kolejny market. W niedzielę się tam wybieram. Zobaczymy co znajdę w tych kontenerach.
pozdrawiam
ZielonaZosia:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz